Anioly - Najładniejsze dziewczyny

Anioly - Najładniejsze dziewczyny

środa, lutego 16, 2005

Smieszne

Przychodzi Mlody Asystent ds. Personalnych (Rekrutacji) do swojego szefa z pokaznym plikiem dokumentów: "Zrobilem wstepna selekcje. To sa dokumenty osób, z którymi warto sie spotkac, spelniaja wszystkie kryteria".
Szef bierze plik dokumentów, pewna reka odmierza polowe i sru do kosza. Druga czesc oddaje podwladnemu: "z tymi ludzmi sie spotkamy".
Oniemialy Asystent pyta: "Jak to?... Alez oni wszyscy spelniaja kryteria...".
"Prosze Pana - przerywa szef - nam tu nie potrzeba ludzi, którzy maja pecha".


Facet chcial sobie kupic jakies drapiezne zwierze, zeby zagryzlo mu tesciowa, ale w sklepie byly tylko pelikany.
Sprzedawca powiedzial, ze sa one wyjatkowo grozne, wiec kupil dwa do domu.
Postanowil je wypróbowac:
- Pelikany na stól!
Pelikany totalnie rozpieprzyly stolik.
Facet wniebowziety mówi dalej:
- Pelikany na krzeslo!
Ptaki rozdziobuja krzeslo.
Nagle wchodzi tesciowa i od progu krzyczy:
- A na chuj ci pelikany?


Przychodzi elegancka dama do salonu Mercedesa. Podchodzi do najnowszego sportowego kabrioleta i pochyla się, aby dotknąć skórzaną tapicerkę. Jednak przy schylaniu puściła niechcący głośnego bąka... Od razu się wyprostowała i rozgląda w koło czy nikt tego nie słyszał. Patrzy, a tuż za nią stoi sprzedawca. Pyta się go więc lekko zawstydzona:
- Przepraszam, ile kosztuje ten samochód?
- Proszę pani - odpowiada z lekkim uśmiechem sprzedawca - ledwo pani dotknęła to auto, a już się pani spierdziała. jak pani podam cenę, to się pani zesra...


Przy barze siedzi facet i wpatruje sie tepo w szklanke z drinkiem. Widac, ze jest w totalnej depresji. Nagle podchodzi do niego lokalny zabijaka, chlop wielki na dwa metry, chwyta szklanke i wypija jego drinka jednym haustem. Wtedy facet zaczyna plakac. Zabijaka, w gruncie rzeczy czlek o dobrym sercu, zawstydzil sie i próbuje go pocieszyc:
- No co ty, stary, ja tylko zartowalem. Przestan plakac, zaraz postawie ci drinka, albo dwa...
- Nie, nie o to chodzi. Wiesz, dzisiaj mam najgorszy dzien w zyciu. Spóznilem sie do biura i szef wyrzucil mnie z pracy. Kiedy wyszedlem na parking, okazalo sie, ze ktos ukradl mi samochód. Do domu pojechalem wiec taksówka, w której zapomnialem portfela z dokumentami i kartami kredytowymi. Wchodze do domu, a tam - zona w lózku z ogrodnikiem. Postanowilem wiec pójsc do knajpy i po drugim piwie doszedlem do wniosku, ze zycie nie ma sensu. Wtedy przyszedles ty i wypiles moja trucizne...
_________________

sobota, lutego 12, 2005

Humor z życia wziety:)

Córka skarży się matce - mamo, ja się chyba rozwiodę, ja już tak dłużej nie
mogę, ja tego nie wytrzymam - nic tylko seks, seks i seks. Kiedy wychodziłam
za mąż miałam cipkę jak dwadzieścia groszy teraz mam jak pięć złoty.
Mama na to:
- córeczko ty się dobrze zastanów.
Dom masz?
Masz.
Samochody przed domem stoją?
Stoją.
Wczasy w najlepszych kurortach, ciuchy od najlepszych projektantów,
zabezpieczenie finansowe dla ciebie i dzieci.

Naprawdę chodzi ci o te cztery osiemdziesiat !!??

Idzie facet przez las, patrzy, a tu studnia. Myśli sobie "ciekawe jaka
głęboka ?". Wrzucił więc kamień i słucha... a tu nic. Wrzucił więc głaz i
słucha... a tu nic. Nagle patrzy a tu metalowa szyna, wrzucił więc szynę i
słucha... a tu nic odszedł, ale patrzy... biegnie czarny baranek. Baranek
dobiega do studni i hoop ! do środka. Facet podbiega więc do studni zagłąda,
nasłuchuje, a tu... nic. Gdy wychodził z lasu spotkał gospodarza. Gospodarz
zapytał czy facet nie widział gdzieś czarnego barana:
- Facet na to że "TAK" pobiegł do lasu i wskoczył do studni.
A gospodasz na to:
- Jak kurwa mógł wskoczyć do studni skoro przywiązałem go do metalowej
szyny!


Przy okienku w banku:
- Chcę założyć, kurwa, konto w tym jebanym banku.
- Co proszę
- Powiedziałem, że chcę założyć, kurwa, pierdolone konto w tym jebanym
banku!
- Jak pan śmie!
- Normalnie! Nie dosłyszysz szmato? Dawaj mi tu, kurwa, kierownika!
Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak żąda ten klient:
- No wiec, o co panu chodzi!
- Powtarzam, kurwa, po raz trzeci, że chcę założyć pierdolone konto w
tym jebanym banku i wpłacić Wam, kurwa, 2 miliardy!
Na co kierownik: - I ta kurwa robiła jakieś problemy?


Żona miała dość zachowania swojego męża, a w
szczególności jego zbyt częstych wypadów z kolegami na piwo i powrotów w
stanie mocno wskazującym. Po jednym z takich wieczorów mąż w stanie
kompletnego upojenia wrócił do domu i padł nieprzytomny na łóżko.
Żona jak zawsze rozebrała go do snu, ale tym razem zrobiła coś więcej -
wepchnęła mu palcem do tyłka prezerwatywę w
taki sposób aby kawałek wystawał na zewnątrz.
Rano, jak zawsze mąż aby poczuć się lepiej wszedł pod
prysznic. Myje się, myje... w pewnej chwili zaczyna myć tyłek i ...
Co....co to jest? Wyciąga z tyłka prezerwatywę...... Żona w tym czasie
przygotowuje w kuchni śniadanie. Gdy wykąpany mężulek przychodzi do kuchni ,
żona pyta:
- Jak się wczoraj bawiłeś? Jak żyją Twoi koledzy?
Mąż pełnym rozgoryczenia głosem odpowiada:
- Koledzy? Ja już nie mam kolegów...


...co by się stało gdyby mężczyźni na dobre rządzili tym światem?
* święto kobiet z 8 marca zostałoby przeniesione na 29.02 (raz na
cztery lata, idzie to znieść)
* krawata można nie wiązać, rozporka nie zapinać
* operacja powiększenia piersi byłaby refundowana przez Narodowy
Fundusz Zdrowia
* wszystkie kobiety miałyby to samo imię - dla uproszczenia
* wszystkie kobiety miałyby alergie na złoto, futra i drogie
kamienie
* w pracy chłopak który najlepiej gra w Quake automatycznie byłby
wybierany na kierownika
* każdy telefon przerywałby połączenie po 30 sekundach rozmowy
* uważne wpatrywanie sie w kobiecy biust na pierwszej randce
byłoby odbierane jako miłosne wyznanie
* za jazdę lewym pasem 60km/h rozstrzeliwanoby na miejscu
* przewracanie kopniakiem stolika z szachami, warcabami lub grą
"monopol" automatycznie oznaczałoby zwycięstwo
* na początku każdego wydania wiadomości prowadzący opowiadałby
najnowsze sprośne kawały
* wynalezionoby skarpetki które by istniały tylko w parach.
Pozostawione w różnych miejscach podpełzałyby energicznie do siebie
* bikini byłoby najlepszym ubraniem bizneswomen. I nie bizneswomen
też.
* kobiety miałyby okres raz do roku. Podczas otwarcia sezonu na
ryby...


raklama tymbarka ;p
www.interecho.com/~tomeksauer/tymbark_excl..mpg

i na koniec troche durny dowcip

Pewien misjonarz był z misją humanitarną w Afryce. Któregoś dnia idąc w
dżungli zauważył leżącego słonia. Podszedł i zobaczył, że słoń ma w nogę
wbity gwóźdź. Zrobiło mu się żal i wyjął mu ten gwóźdź. Słoń wstał i
popatrzył na swojego ratownika z umiłowaniem, jakby chciał powiedzieć
"dziękuję", potem poszedł. Odwrócił się jeszcze raz, jakby chciał powiedzieć
"do widzenia" i zniknął wśród drzew. "Ciekawe, czy go jeszcze kiedykolwiek
znowu zobaczę!" pomyślał ratownik.
Kilka lat później facet wybrał się do cyrku. Występowały tam różne
zwierzęta, także słonie, ale jego uwagę zwrócił jeden, który patrzył na
niego w ten sam sposób jak ten z dżungli. "Czyżby to ten słoń?" - pomyślał -
"Jest do tamtego taki podobny!".
Po występie podszedł do tego słonia, pogłaskał go po uszach, ale wtedy tenże
złapał go trąbą i trzasnął nim kilka razy o podłogę, zmieniając jego ciało w
krwawy pasztet. Okazało się, że to nie był ten słoń.

środa, lutego 09, 2005

O Jasiu

Pani prosi dzieci, aby ułożyły zdanie z wyrazem ptak. Zgłasza się Jasio i mówi: Tata przyszedł do domy nawalny jak szpak.
Nauczycielka: Dobrze a z dwoma ptakami??
Jasio:Tata przyszedł do domy nawalny jak szpak, poczym wyrżnął orła
N: Bardzo dobrze a z 3 ptakami
J: Tata przyszedł do domy nawalny jak szpak, poczym wyrżnął orła i puścił pawia
N: A z 4 ptakami cwaniaczku
J:Tata przyszedł do domy nawalny jak szpak, poczym wyrżnął orła i puścił pawia aż mu dwa gile wyszły z nosa
N: Ok a z pięcioma
J:Tata przyszedł do domy nawalny jak szpak, poczym wyrżnął orła i puścił pawia aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł dalej pić na sępa.
***
Jasiu wchodzi do pokoju a tam mama z tatą mhhhhhyyy no i mama na tacie skacze nagle mama zobaczyła Jasia i zeskakuje z taty i idzie tłumaczyć Jasiowi żeby czegoś tam nie wypaplał. Jasiu wiesz, jaki tatuś jest gruby ja po nim tak skakałam żeby mu brzuch zmniejszyć. A Jasiu: to nic nie da.
Mama:, Dlaczego??
Jaś: Bo jak tylko wychodzisz to przychodzi sąsiadka i go pąkuje
***
Sraj-taśma i fiut mówili kto ma gorsze zajęcie
No i sraj taśma mówi:
- wiesz co ja mam najgorsze zajęcie bo mną się podcierają i wogóle.-
A fiut na to:
- to wiesz co mnie wkładają zawsze do jakiegoś ciasnego, plastikowego worka, wpychają do oślizgłej dziury i targają w górę i w dół aż się porzygam.

poniedziałek, lutego 07, 2005

Ojcze Billu ....

Jam jest Bill Gates, który przywiódł Cię do krainy mlekiem i miodem płynącej, zwanej Windows XP.

1. Nie będziesz miał producentów cudzych przede mną.

2. Nie będziesz imienia Billa używał celem zniesławienia.

3. Pamiętaj, by dzień premiery Windows święcić.

4. Czcij soft Microsoftu i twórców jego.

5. Nie usuwaj softu Microsoftu nadaremną.

6. Nie pożądaj produktów cudzych firm.

7. Ani pirackiego softu Microsoftu naszego.

8. Nie dawaj fałszywego świadectwa Windowsowi twemu .

9.Nie pożądaj kasy Guru Twego, Billa Wspaniałego.

10. Ani całej firmy, która jego jest.

- - - - - -- - -

OJCZE NASZ


Ojcze Microsofcie, któryś jest na dyskU

Święć się Windows Twój

Przyjdź update Twój

Bądź Bugfix Twój

Tak jak w Windows, tako i w Office

MSNa naszego powszedniego daj nam dzisiaj

I odpuść nam nasze piraty

Jako i my odpuszczamy naszej Telekomunikacji

I nie wiedź nas do IBM

Ale nas zbaw od OS2

Bo Twój jest DOS i Windows i NT

Na wieki wieków

ENTER


środa, stycznia 26, 2005

BMW jest the best

Rozmawia dwoch kolesi:
- Ty sluchaj, zmotalem nowy sposob na komary...
- Ta? a co robisz?
- Wystawiam tesciowa przed dom i ja gryza komary, a nie nas...
- Matko, to ona sie zadrapie na smierc!
- Spoko spoko, ona jest sparalizowana... :) :D


Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy. Wyprzedziło go BMW, dziadek się wystraszył. BMW zatrzymało się na swiatłach, dziadek z tego strachu nie dał rady, przywalił w tył beemki. Wysiada z niej dwóch byków:
- I co dziadek, przyjebałeś...
- Tak (cienkim wystraszonym głosem)
- Masz kasę?
- Nie
- A ubezpieczenie?
- Nie
- A syna?
- Mam
- To masz tu komóreczkę, dzwoń po synka to odrobi u mnie, bo ty się do roboty nie nadajesz...
Dziadek zadzwonił i za chwilę podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada
kilku byków i jeden z nich mówi:
- I co tato???? Przypierdolił w Ciebie jak cofał? :) :D



Porucznik organizuje dzień zajęciowy dla kompanii.
- Dzisiaj znowu idziemy na rampę kolejową rozładowywać wagony z piaskiem.
- Znowu widłami ?! - pada pytanie z szeregu
Porucznik zastanawia się przez chwilę i mówi :
- W zasadzie dzisiaj myślałem o grabiach... ale mogą być i widły,
przecież mi tylko o to chodzi, żeby wam tutaj chujowo było. :) :D

poniedziałek, stycznia 24, 2005

Kochane pieniazki

Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
***
Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:
- Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
Na to wszystko młody wielbłąd:
- Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!
***
Głos z radia:
- Czas na poranną gimnastykę. Jesteście gotowi? No, to zaczynamy! Góra-dół, góra-dół... A teraz druga powieka!!!


środa, stycznia 19, 2005

Tesciowa

Pewna teściowa chciała sprawdzic jak bardzo oddani są jej trzej zięciowie. Pojechała do pierwszego w gościnę. Po krótkim czasie wyszła na podwórko i rzuciła się do studni.

-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Zięć wyskakuje na podwórko, patrzy a tu teściowa się w studni topi. Bez chwili namysłu rzucił swej "mamie" sznur i pomógł jej wyjść. Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko patrzy a tu nowiuśki czerwony polonez, a za wycieraczką auta karteczka z napisem:

"Kochanemu zięciowi - Tesciowa"


Po tygodniu Tesciowa pojechała w gościnę do drugiego zięcia. Sytuacja powtórzyła się. Tesciowa wybiegła na podwórko i rzuciła sie do studni.

-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Ten zięć również wyskoczył na podwórko zaniepokojony rozpaczliwym krzykiem "mamusi" Kiedy zobaczył ją tonącą w studni bez chwili wachania pomógł jej wyjść za pomocą sznura. Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko, patrzy, a tystoi nowiuśki czerwony polonezik, a za wycieraczką auta jest karteczka z napisem:

"Kochanemu zięciowi - Tesciowa"

Po następnym tygodniu Tesciowa pojechała w gościnę do trzeciego zięcia. Znów sytuacja się powtarza. Teściowa wychodzi na podwórko i rzuca się do studni.


-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Zięć wyskakuje na podwórko, zagląda do studni, patrzy, a tu teściowa sie topi. Myśli sobie:

- A utop się ty stara ruro!!!

Tak tez tesciowa utonęła... Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko, patrzy a tu nowe, lśniace, złote lamborgini, a za wycieraczką auta karteczka...

"Kochanemu zięciowi Teść"
***
Pewna teściowa chciała sprawdzic jak bardzo oddani są jej trzej zięciowie. Pojechała do pierwszego w gościnę. Po krótkim czasie wyszła na podwórko i rzuciła się do studni.

-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Zięć wyskakuje na podwórko, patrzy a tu teściowa się w studni topi. Bez chwili namysłu rzucił swej "mamie" sznur i pomógł jej wyjść. Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko patrzy a tu nowiuśki czerwony polonez, a za wycieraczką auta karteczka z napisem:

"Kochanemu zięciowi - Tesciowa"


Po tygodniu Tesciowa pojechała w gościnę do drugiego zięcia. Sytuacja powtórzyła się. Tesciowa wybiegła na podwórko i rzuciła sie do studni.

-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Ten zięć również wyskoczył na podwórko zaniepokojony rozpaczliwym krzykiem "mamusi" Kiedy zobaczył ją tonącą w studni bez chwili wachania pomógł jej wyjść za pomocą sznura. Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko, patrzy, a tystoi nowiuśki czerwony polonezik, a za wycieraczką auta jest karteczka z napisem:

"Kochanemu zięciowi - Tesciowa"

Po następnym tygodniu Tesciowa pojechała w gościnę do trzeciego zięcia. Znów sytuacja się powtarza. Teściowa wychodzi na podwórko i rzuca się do studni.


-Ratunku !! Ratunku !! Tonę !! Zięciu ratuj mnie!!

Zięć wyskakuje na podwórko, zagląda do studni, patrzy, a tu teściowa sie topi. Myśli sobie:

- A utop się ty stara ruro!!!

Tak tez tesciowa utonęła... Następnego dnia rano zięć wychodzi na podwórko, patrzy a tu nowe, lśniace, złote lamborgini, a za wycieraczką auta karteczka...

"Kochanemu zięciowi Teść"
***

Czasy starożytnego Rzymu. Bogaty lud rzymski znudzony jest wszystkim co do tej pory już widział.
Cezar postanawia urządzić walkę z dzikim zwierzęciem, walkę jakiej do tej pory jeszcze nie było.
Wybrał więc sobie Cezar wielkiego lwa, lwa jakiego świat nie widział. Zwierze było głodzone długie tygodnie.
Nadchodzi dzień pojedynku. Lew jest tak głodny i chudy że zaczyna się oblizywać na wszystko co się rusza.
Cezar do walki z owym lwem wybiera ogromnego silnego Numida (Murzyna), umięśnionego i wielkiego.
Ale też myśli: "Taki duży Murzyn, a lew taki chudy; zakopie Murzyna w ziemi po pas żeby wyrównać szanse"
Po chwili jednak Cezar myśli dalej: "Murzyn ma takie umięśnione ręce, to może się i odkopać i zabić lwa; lepiej będzie jak będzie on zakopany w ziemi po samą głowę"
Jak pomyślał, tak też zrobił.
... Arena, mnóstwo ludu rzymskiego na trybunach, Murzyn zakopany do samej szyi, puszczają lwa...
Ten biegnie jak oszalały, ślinka mu cieknie na widok głowy Murzyna, już ma go dopaść i złapać w żelazny uścisk swoich szczęk gdy Murzyn robi głową unik, lew go mija, uderza z całym impetem o bandę i zdycha.
Na to lud rzymski: "walcz uczciwie czarnuchu"

poniedziałek, stycznia 17, 2005

Historia

Partyzanci w strachu przed Niemcami schowali się w studni i postanowili udawać echo, dwóch Niemców zaczęło gadać obok studni:
- Ciekawe gdzie się schowali partyzanci?
- Ciekawe gdzie się schowali partyzanci?
- Może są w lesie?
- Może są w lesie?
- Może są w studni?
- Może są w studni?
- Może do tej studni wrzucimy granat?
- Może są w lesie?
***
W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
- Nu, ty gawarisz kak nasz, ty pijesz kak nasz, nu, ale ty nie nasz!
- Paczemu ty tak dumajesz? - pyta skonsternowany Amerykanin.
- A potomu, szto u nas cziornych niet!
***
Średniowiecze. Stoi sobie wielkie ogromniaste zamczysko, którego pilnują dwaj Krzyżacy. W pewnym momencie nadleciały dwa odrzutowce i zbombardowały zamek. Krzyżacy podnoszą się z gruzów, otrzepują, odsłaniają przyłbice i jeden mówi do drugiego częstując go papierosem:
- No, co, to po malborku?
***
Z pamiętnika komunisty:
Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin
drugi dzień: włączam telewizor - Lenin
trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin
czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin
piąty dzień: boje się otworzyć konserwę

Klingelton

klingelton
klingelton
hit-logo-klingelton
ringtone-logo-game
directringtones
hits-logos-klingeltone
logos-sonneries-jeux
hit-logo-ringetone
melodias-logos-juegos
soittoaanet-logot-peli
sonnerie
beltonen-logos-spel
hits-logos-games
hit-logo-suoneria
hitslogosgames
ringtoner-logoer-spill
toques-logos-jogos
logo-ringtone
logos

środa, stycznia 12, 2005

Dla Stasia

Kobieta dzwoni do radia:- Dzień dobry, chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W środku było trzy tysiące złotych w gotówce, oraz czek na okaziciela opiewający na sumę 10.000 euro. Było też prawo jazdy na nazwisko Stanisław Kowalski, zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie. I mam w związku z tym gorącą prośbę: - Proszę panu Stasiowi puścić jakiś fajny kawałek z dedykacja ode mnie!!
***
Para narzeczonych spaceruje w parku. Kiedy mijają grupę emerytów, ci zaczynają mruczeć: - "Co tam rączka za rączkę! Zabierz ją lepiej do Motelu, lalusiu!" Chłopak bardzo zakłopotany, udaje że nic nie słyszy. Przechodzą koło placu budowy, skąd dobiegają ich krzyki robotników: - "Te oferma! Przestań się przechadzać! Zaprowadź ją do ciemnego kąta i przeleć." Jeszcze bardziej zakłopotany, chłopak udaje dalej że nic nie słyszy. W końcu odprowadza dziewczynę do domu i żegna się z nią: - "Do jutra kochanie". Ona: - "Oczywiście, do jutra, głuchy kołku". W noc poślubną panna młoda mówi do swojego świeżo poślubionego:- Ponieważ jesteśmy teraz małżeństwem, musimy wprowadzić pewnezasadydotyczące seksu - Jeśli wieczorem mam uczesane włosy oznacza to,że niemam wcale ochoty na seks, jeśli są w lekkim nieładzie, to znaczy, że mogę,alenie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli są w nieładzie, toznaczy, że mamochotę się kochać.- W porządku kochanie - odrzekł mąż - żeby wszystko byłouporządkowanemusisz wiedzieć, że wieczorem po powrocie z pracy zawsze pijędrinka.Jeśli wypiję tylko jednego, to znaczy, że nie mam ochoty na seks, jeśliwypijędwa to znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli wypijętrzy, to stan twoich włosów nie ma znaczenia.

poniedziałek, stycznia 10, 2005

:)

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła. - O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...
***
Mieszkający od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniaków, nadszedł czas sadzenia, ale jego jedyny syn został aresztowany jako terrorysta. Załamany Arab wysyła telegram do syna do więzienia:"Drogi Abdulu,Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedł czas sadzenia ziemniaków, ale ja już jestem po prostu za stary żeby przekopać pole i pozasadzać sadzonki? Wiem, że jakbyś tu był byś mi pomógł.Kochający cię ojciec Muhammad."Po kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia:"TATO NIE KOP NIGDZIE NA POLU, TAM SCHOWAŁEM CAŁY TROTYL, WIRÓWKĘ DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z GAZEM I BAKTERIAMI!"Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa ekipa z FBI z psami, koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali całe pole przez dwa tygodnie nic nie znaleźli, więc przeprosili i odjechali. Na następny dzień przychodzi telegram:"Drogi Ojcze,Tu pisze kochający Cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz sadzić sadzonki. Zważywszy zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić nie mogłem.Kochający Cię syn Abdul."

czwartek, stycznia 06, 2005

Viva Polonia:)

Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawianowego ucznia amerykańskiej klasie:- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mowi:- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie czyje tosłowa: "Dajcie mi wolność albo smierć"?W klasie cisza jak makiem zasial, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:"Patrick Henry 1775 W Filadelfii."- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie niepowinni więc ginąć"?Znowu wstaje Suzuki: "Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie."Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:- Wstydźcie się. Suzuki jest japończykiem i zna amerykańską historię lepiejod Was!W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś glośny szept:- Pocałuj mnie w dupę pierprzony japończyku.- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę ibez czekania wyrecytował: "Generał McArthur 1942 w Guadalcanal oraz LeeIacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze."W klasie zrobiło sie jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:"Rzygać mi się chce..."- Kto to byl? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:"George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczasobiadu."Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:- Obciągnij mi druta!Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem- To już koniec. Kto tym razem?- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w BiałymDomu - odparł Suzuki bez drgnienia okaNa to inny uczeń wstał i krzyknął- Suzuki to kupa gówna!Na co Suzuki:- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 rokuKlasa już calkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje gdyotwieraja sie drzwi i wchodzi dyrektor- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałemSuzuki:- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej wWarszawie w 2003 roku.
***
Leci sobie samolot, a w nim ludzie różnych nacji.Nagle coś się psuje i samolot zaczyna spadać.Pilot ogłosił, że maszynę trzeba odciążyć, więc wyrzucono bagaż.Samolot wrócił na poprzedni kurs, lecz nie minął kwadrans a znowucos nawaliło. Ludzie patrzą po sobie, kto dla ratowania współpasażerów poświęci się i wyskoczy.(Konsternacja)Nagle zrywa się Amerykanin i mówi, że skoro Batman, Superman i Spidermanto Amerykanie to on też może być Hero, po czym wypił z barkucala Whisky, przeleciał wszystkie blondynki i z okrzykiem"FOR UNITED STATES!!!" wyskoczył.Wszystko wróciło do normy, ale zaraz wszystko się powtórzyłoTym razem podniósł się Francuz i mówi, że skoro Amerykanin mógłto on też. Wypił wszystkie czerwone wina jakie były w barku,przeleciał wszystkie brunetki i z okrzykiem "VIVE LA FRANCE!!!"- wyskoczył.Po niedługim czasie sytuacja się powtarza, a wszyscy patrzą naPolaka. Polak rozejrzał się, powiedział: "Czemu nie?", wzruszyłramionami, wypił WSZYSTKO co było w barku oraz własne zapasy,przeleciał WSZYSTKO co się ruszało i z okrzykiem"NIECH ŻYJE MOZAMBIK!!!"......wyrzucił Murzyna.

poniedziałek, stycznia 03, 2005

Reklama

Pani w szkole pyta dzieci, jakich używają past do zębów. - Małgosiu, jakiej pasty do zębów używasz? - Colgate. - A czemu? - Bo po niej są zdrowe zęby. Pani pyta Jasia: - Jasiu, a ty, jakiej używasz? - Blend-a-med. - A czemu? - Bo po niej są twarde jaja.
***
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi:- Poproszę kartę wędkarską.- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.- Płaci pan 50 zł.- Za co?- Za łowienie ryb bez karty.- Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.- To płaci pan 100 zł kary!- Za co?- Bo glizda nie ma kąpielówek!

***
Leci mały wróbelek i nagle widzi idącego ślepego. - Osram go - pomyślał sobie. Walnął z góry, a ślepy unik w lewo i nic z tego wróbelkowi nie wyszło. Poleciał po kolegę. Spróbowali we dwójkę... ale ślepy unik w prawo, unik w lewo i znowu nic. Wkurzyły się wróbelki i poleciały po resztę kumpli. Całe stado próbuje osrać ślepego, ale ten jakimś sposobem wyszedł z opresji czysto. - Jaki z tego morał? - Ślepy gówno widzi!

poniedziałek, grudnia 27, 2004

Punk ...

Młoda dziewczyna jedzie tramwajem, trzymając na kolanach psa. Punk siedzący naprzeciwko niej, mówi: - Wiesz, co, laluniu? Chciałbym być na miejscu tego szczeniaka! - Nie wiem, czy byłbyś z tego zadowolony. Jadę z nim do weterynarza, żeby go wykastrował.

***
Sportowiec przychodzi do spowiedzi. Po wysłuchaniu jego grzechów ksiądz mówi:- A więc jesteś biegaczem? Pokaż mi jak biegasz!Sportowiec niewiele myśląc rozbiera się do spodenek i zaczyna biegać po kościele. Widząc to babiny truchleją:- Ale dziś ksiądz surowe pokuty zadaje! A Ja przyszłam bez gaci!

***
Jedzie facet autostradą, w pewnej chwili poczuł że musi skorzystać z toalety. Zjeżdża, więc na najbliższą stację benzynową, uszczęśliwiony siada wygodnie na kibelku. Nagle z sąsiedniej kabiny pada pytanie:- Cześć, co słychać? Facet trochę się zdziwił, ale że był kulturalny, postanowił odpowiedzieć.- Dzięki, jakoś leci. Głos w sąsiedniej kabinie ponownie pyta:- Co robisz? Facet znów grzecznie odpowiada: - Cóż, pewnie to samo, co ty... Nieznajomy w kabinie obok wychodzi i mówi:- Wiesz, co, zadzwonię później, bo teraz jakiś palant wtrąca mi się do rozmowy...

poniedziałek, grudnia 20, 2004

Pan Tadeusz...

Milicjant pyta w księgarni: - Czy jest Pan Tadeusz?Sprzedawczyni wola na zaplecze:- Panie Tadziu, przyszli po pana!...
***
Facet chcial ogladac mecz w TV, ale mu male dziecko za bardzo przeszkadzało,wiec zaprowadzil je do jego pokoju, wlaczyl adapter, zalozyl mu sluchawkina uszy i "puscil" bajke.Po jakim czasie slyszy dziwne odglosy dobiegajace z pokoju malca:"BUM BUM BUM...”·Ale ze mu sie ruszyc nie chcialo wiec ogladal mecz dalej.Po jakis czasie znowu slyszy coraz glosniejsze:"BUM BUM BUM....”·Wiec facet postanowil sprawdzic, co sie tam wyprawia.Otwiera drzwi i widzi malucha ze sluchawkami na uszach,calego zakrwawionego, walacego glowa w sciane i powtarzajacego ciagle:·-Chce! Chce! Chce! Chce! Chce! Chce!...... ·Ojciec nie wie, co jest grane, wiec zdejmuje sluchawki, zaklada je na uszya tam:Chcesz? Opowiem ci bajeczke. Chcesz? Opowiem ci bajeczke. Chcesz? Opowiem ci bajeczke...
***
W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową:- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie.- A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje?- Ten wypada z gry.
***
- Panie Boże, dlaczego stworzyłeś Ewę taką śliczną, taką piękną, taką uroczą?Na to Pan:- No, żebyś mógł ja pokochać, Adamie!A dociekliwy Adam:- Dobrze, ale czemu stworzyłeś ją taką głupią???- Żeby i ona mogła ciebie pokochać, palancie!

piątek, grudnia 17, 2004

Swojskie bo polskie:)

Student chciał sobie dorobić i przyjął się jako przewodnik po Krakowie. Dostał wycieczkę Amerykanów i oprowadza ich. Pokazuje im bramę Floriańską i opowiada o murach obronnych pewnej chwili jeden turysta pyta się:- Ile lat budowali te mury?Student nie wie, ale odpowiada z głupa-10 lat- U nas w Ameryce to by zbudowali je za 5 latStudent nic nie mówi, tylko prowadzi turystów na rynek i opowiada o sukiennicach, nagle ten sam turysta się pyta:- A ile lat budowali te sukiennice?Student niewiele się namyślając mówi- 3 lata- U nas to by wybudowali za 1,5 roku.Studentowi gule na szyi wyszły, ale nic prowadzi wycieczkę dalej i przechodzi koło Wawelu i nic nie mówi.Turysta nie wytrzymał i pyta się:- Panie a to, co za budynek?- Kurde nie wiem wczoraj tego nie było!

***
Motocyklista wybrał się na przejażdżkę. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia:- Czy on żyje?- Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, to umarł biedaczysko...

***
Nowak usłyszał w radiu, że wylądowały ufoludki: - są małe, zielone, mają duże wyłupiaste oczy i trzeba mówić do nich bardzo powoli. Następnego dnia Nowak wybrał się na grzyby. Rozchyla krzaczek - grzybek, następny - też grzybek, następny, a tam mały zielony ludek z wyłupiastymi oczami. Pamiętając radiową informację mówi do niego bardzo powoli: - Dzień dobry, nazywam się Henryk Nowak, jestem elektromonterem, właśnie zbieram grzyby. Mały zielony ludek z wyłupiastymi oczami odpowiada mu równie powoli: - Dzień dobry, nazywam się Jan Kowalski, jestem leśniczym, właśnie robię kupę...

środa, grudnia 15, 2004

Różne

***
Siedzi sobie tasiemiec w żołądku i nagle patrzy, a tu biegną bakterie i wołają do niego:- Tasiemiec, tasiemiec uciekaj antybiotyki idą!Co to są te antybiotyki? - myśli sobie. No nic. Po chwili patrzy, a w jego stronę biegnie glista i woła - tasiemiec, tasiemiec uciekaj antybiotyki idą chodz za mną! No to tasiemiec biegnie, ale nie nadążał za glistą. Spotykają się w jelicie grubym. Glista siedzi na swoich walizkach i płacze. Tasiemiec pyta, więc zdezorientowany:- Co się stało?A glista:- Tasiemiec my to mamy przerąbane... kupa nam przed minutą odjechała...

***
Spotykają się trzy murzynki i kłócą się, która ma najczarniejszego męża. Pierwsza mówi:- Jak mój mąż zranił się w rękę to czarna krew leciała. Na to druga:- E tam, jak mój mąż złamał sobie nogę to czarna kość wystawała. Na to trzecia:- Phhy.... to jeszcze nic, jak mój mąż pierdnie to dwa wiadra sadzy z pokoju wynoszę.

***
Przychodzą Polacy do baru przy wschodniej granicy i patrzą, co jest w karcie:- Rosołek: wykreślony- Schabowy: wykreślony- Barszcz: wykreślony- Bigos: wykreślony itd. a na końcu karty: - Ruskie.Na co jeden mówi:Patrzcie nie dość, że wszystko, zeżarli to się jeszcze bezczelnie podpisali.

***
W szpitalu psychiatrycznym wybuchł bunt i wszyscy wariaci poprzyczepiali się do sufitów. Ordynator próbował różnych metod by ich pościągać, ale mu się nie udało. Media nagłośniły sprawę i prośbę o pomoc ordynatora. Do szpitala zgłosił się policjant i stwierdził, że załatwi problem. Wszedł do pierwszej sali i mówi:- Hej już jesień...! I wszyscy wariaci pospadali na ziemię.Wszedł do drugiej sali i mówi:- Hej już jesień...! I znów wszyscy wariaci odkleili się od sufitu i spadli na ziemię.Sytuacja powtórzyła się w kilku następnych salach.Wchodzi do ostatniej sali i woła:- Hej już jesień...! A tu nic! Wariaci dalej wiszą pod sufitem. Więc woła jeszcze raz:- Już jesień!A wariaci dalej wiszą...Nagle jeden z wariatów woła:- Niewidzisz idioto, że to drzewo iglaste...?!

poniedziałek, grudnia 13, 2004

I zaba moze spiewac

Jedzie student (Murzyn) autobusem do akademika, siedzi i czyta skrypt. Wszystkie miejsca zajęte.Wchodzi paniusia i staje koło Murzyna.Zniecierpliwiona mówi:- U nas tacy młodzieńcy to ustępują miejsca starszym. Murzyn podnosi wzrok znad skryptu i odpowiada:- A u nas taką babę to się zjada!

***
Policjant zatrzymuje ciężarówkę.- No i będzie mandat, panie kierowco. Nie ma pan świateł odblaskowych. Kierowca wysiada i w milczeniu obchodzi samochód.- I co, zgadza się, nie ma odblasków?? - pyta policjant. - Pal diabli odblaski - odpowiada kierowca. - Gdzie jest moja przyczepa???

***
Pani prosi uczniów, aby przynieśli swoje zwierze żeby pokazało swoje sztuczki. Na drugi dzień dzieci przynoszą swoje zwierzaczki: Asia przynosi psa, co umie stepować, Józio przynosi węża, co umie wisieć bez ruchu pod sufitem, a Jasio przyniósł żabę. Pani podchodzi do Jasia i pyta się:- Jasiu, co twoja żaba potrafi?Jasio uderzył w stół, a żaba:- Qua.Pani pyta się znowu: -Jasiu, co twoja żaba potrafi?Jasio znów uderzył w stół a żaba:- QUA.Pani znów się pyta Jasia:- Jasiu nadal nie wiemy, co twoja żaba potrafi.A Jasiu znów uderzył w stół a żaba:- Quanta, namera........

wtorek, grudnia 07, 2004

Na dobry początek nocki

Młody plemnik pyta się starszego o to jak dochodzi do zapłodnienia. Starszy wyjaśnia mu, że najpierw musi przepłynąć kawał drogi, a jak dopłynie do drzwi musi zapukać i ładnie się przedstawić: "Dzień dobry jestem plemnik". Z za drzwi usłyszy " Dzień dobry jestem jajeczko", drzwi się otworzą, on wpłynie do środka i dojdzie do zapłodnienia. Po jakimś czasie doszło do wytrysku i młody plemnik płynie, tak jak mu starszy kolega kazał. Gdy dopłynął do drzwi zapukał i ładnie się przedstawił: "Dzień dobry jestem plemnik!" Ale w odpowiedzi usłyszał: "Dzień dobry jestem migdałek".***
>>> Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył >> > przed sobą kilka >> > przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory >> > słoik po majonezie i >> > wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał >> > studentów, czy ich >> > zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. >> >> > Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i >> > lekko potrząsnął >> > Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrze między >> > kamieniami. Profesor >> > ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze >> > śmiechem przytaknęli. >> >> > Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając >> > słojem. W ten sposób >> > piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrze. >> > Profesor powiedział: >> > "Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze >> > życie. Kamienie - >> > to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. >> > Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby >> > wypełnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: >> > Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje >> > całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę. Jeżeli >> > najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. >> > Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą >> > energię na drobne >> > rzeczy >> > (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o >> > rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu >> > partnerowi, >> > dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek." Po zajęciach jeden ze >> > studentów wziął >> > słój, wypełniony po brzegi kamieniami, żwirem i piaskiem. Nawet >> > sam >> > profesor zgodził się, że słój jest pełny. Student bez >> > problemu wlał do >> > słoja butelkę piwa. Piwo wypełniło resztę przestrzeni - >> > wręcz wsiąknęło w >> > piasek - teraz słój był naprawdę pełen. Morał z tej historii >> > - nieważne, >> > jak bardzo Wasze życie jest wypełnione, zawsze jest jeszcze miejsce >> > na >> > browarka.

środa, grudnia 01, 2004

Srodowe żarty

Pewien pan zapragnął kupić swojej ukochanej urodzinowy prezent, a że byli ze sobą dopiero od niedawna, po dokładnym zastanowieniu, postanowił kupić jej parę rękawiczek - romantyczne i nie za osobiste.
W towarzystwie młodszej siostry swojej ukochanej, poszedł do domu towarowego i kupił rękawiczki. Siostra natomiast, w tym samym czasie, kupiła sobie parę majtek.
Podczas pakowania ekspendient zamienił te dwa zakupy tak, że siostra dostała rękawiczki, a ukochana majtki. Bez sprawdzania, co jest gdzie, wysłał prezent do swojej sympatii dołączając następujący list:
Kochanie, Ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami, ale ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania.
Te są w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała, pokazała mi swoją parę, którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione czy zabrudzone. Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko.
Chciałbym jako pierwszy je na ciebie włożyć, tak by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym, jak się z Tobą zobaczę.
Kiedy je będziesz zdejmować nie zapomnij je trochę nadmuchać przed odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie będą po noszeniu trochę wilgotne.
I pomyśl tylko jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieję, że będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór.
Z całą moją miłością,
PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobinę wywinięte tak, by widać było trochę futerka.
* * * * *
Żyd mówi do żony: -Idę na wystawę obrazów. Żona: -Dlaczego mnie nie weźmiesz ze sobą? Ty nigdy nie zabierasz mnie na wystawy obrazów. -Nie mogę cię zabrać, bo jeszcze byś pomyliła Picassa z Matejką i byłby wstyd. -Co ty?! Ja nigdy cię z nikim nie pomyliłam, a co dopiero dwóch obcych facetów i to przy ludziach!
* * * * *
- Z czego masz futro? - Z małpy. - Wspaniale pasuje. Wyglądasz jakbyś się w nim urodziła.....

poniedziałek, listopada 29, 2004

żarty

W gazecie, w dziale praca ukazało się ogłoszenie, że policja poszukuje ludzi do pracy.Zgłosiły się trzy blondynki. Stanowisko było jedno. Postanowiono, więc wybrać tą jedną w drodze małego testu.- Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam jak najwięcej o nim, co się pani nasuwa, jakieś spostrzeżenia.- Jezu! On ma tylko jedno ucho!·Kandydatce podziękowano. Druga otrzymała takie samo polecenie.- Jezu! On ma tylko jedno ucho!·Ta również wypadła poniżej oczekiwań. Poproszono trzecią kandydatkę.Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam o nim jak najwięcej, co pani może powiedzieć o tej osobie na podstawie zdjęcia.- Ten człowiek nosi szkła kontaktowe.Komisja spojrzała zadziwiona. Sprawdzono w dokumentach; rzeczywiście.- No wspaniale! Gratulujemy! Jest pani przyjęta. Ale jak pani to wydedukowała?- To proste. Ten człowiek nosi szkła kontaktowe, bo nie może nosić okularów.- Ale dlaczego?- No jak to? No przecież on ma tylko jedno ucho!

***
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?

***
Facet zatelefonował do Firmy Zajmującej się Usuwaniem Niedźwiedzi z Ogrodów. Po pół godzinie dzwonek do drzwi. Otwiera, a tam niewielki staruszek z dubeltówką i małym pieskiem. - Proszę pokazać mi miejsce akcji - powiedział staruszek. Niedźwiedź siedział wysoko na drzewie. Staruszek powiedział: - Plan jest taki: ja wchodzę na drzewo. Trzepię mocno. Niedzwiedź spada, a Fafik - ten pies specjalnie tresowany - dopada niedźwiedzia, chwyta go mocno zębami za jaja i niedźwiedź jest nasz. - A dubeltówka... Po co dubeltówka? - zapytał właściciel ogrodu. Staruszek wręczył mu ją i rzekł: - Gdybym przypadkiem spadł pierwszy, musisz pan NATYCHMIAST zastrzelić Fafika!!!

środa, listopada 24, 2004

:)

Pewien profesor oblewał zawsze tych, co nie chodzili na wykłady.Wchodzi jeden student, profesor mówi, że go nie widział na wykładach i stawia mu pałę, ale sprytny student powiedział, że na wykłady chodził, tyle, że zawsze siedział za filarem. Dostał 3. Kilku następnych studentów powiedziało to samo, dostając 3. W końcu jednak profesor się zdenerwował i na drzwiach wywiesił:"Wszystkie filary są już zajęte!"
***
Stoją dwie blondynki przy windzie jedna mówi:- Zawołaj windę!Blondynka woła:- Winda, winda!!!Druga blondynka mówi:- Nie tak, przez guzik!Blondynka łapie swój guzik od bluzki i mówi:- Winda, winda!!!

***
W samolocie pasażerskim z głośników słychać glos pilota: Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarie. Proszę przejść na lewa stronę samolotu i spojrzeć przez okienka. Ludzie przechodzą na lewa stronę, samolot się przechyla, A pilot: Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik plonie. Mała panika na pokładzie, ale, od czego jest drugi silnik... Za chwile jednak znów glos pilota... Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na druga stronę samolotu i spojrzeć przez okienka... Ludzie już nieźle podenerwowani przebiegają na druga stronę. Jak widać proszę państwa, drugi silnik również plonie... Wybucha panika na pokładzie. Proszę państwa, a teraz proszę spojrzeć w dół. Wszyscy przylepili się do okienek i patrzą. Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały, żółty pontonik... Z małego żółtego pontonika, mówiła do państwa załoga samolotu.

poniedziałek, listopada 22, 2004

Zyciowe sprawy

Wchodzą goście do knajpy i zamawiają:- Dla Helmuta Cola, dla Frantza Kawka a dla Andrzeja Mleczko.

***
Wiszą na drzewie trzy leniwce i kłóca się który jest bardziej leniwy.Pierwszy mówi:- Wiecie chłopaki, idę sobie ulicą, patrzę sobie, a tu worek złota na ulicy leży, ale nie chciało mi się go podnieść.Na to drugi:- No widzicie, a ja idę sobie plażą i patrzę jak Claudia Schiffer leży sobie naga i chce żeby ją przelecieć. No ale nie chiało mi się.Trzeci:- A wiecie chłopaki, ja ostatnio byłem w kinie, na strasznie śmiesznej komedii ale przez cały film plakałem.- No co ty na komedii i płakałeś?- Bo siadłem sobie na jajka i nie chciało mi sie wstać poprawić ...
***
Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na piknik. Jako że ich noc zastała w lesie rozbili obozowisko na polance i poszli spać. W nocy Holmes budzi doktora i pyta:- Drogi Watsonie spójrz w niebo, i powiedz mi co widzisz?- Widzę miliony gwiazd.- I co ci to mówi?- Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony gwiazd i prawdopodobnie miliardy planet. Z astrologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Saturn jest w znaku Lwa. Z teologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Bóg jest wielki i wszechmocny, a my jesteśmy malutcy i słabi. Z chronologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest około 3 w nocy. Z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jutro będzie ładna pogoda. A co tobie Sherlocku?- A mnie to mówi drogi Watsonie, ze nam ktoś podpierdolił namiot ...

środa, listopada 17, 2004

O Czerwonym Kapturku, o nauczycielu i o nocy poślubnej

Idzie przez las Czerwony Kapturek w niebieskim kapturku. Napada go wilk i woła:- Zjem cię, Czerwony Kapturku!A Czerwony Kapturek w niebieskim kapturku odpowiada wilkowi:- Wilku, nie zjesz mnie, bo ja nie jestem Czerwony Kapturek, tylko ja jestem Niebieski Kapturek!Wilk, speszony, umknął w krzaki, a Czerwony Kapturek w niebieskim kapturku bez przeszkód dotarł do domku babci.Następnego dnia idzie przez las Czerwony Kapturek w żółtym kapturku... i cała historia powtarza się dzień w dzień przez dwa tygodnie. Czerwony Kapturek codziennie zmienia kapturek, ale ani razu nie wkłada czerwonego. Do czasu jednak...Idzie przez las Czerwony Kapturek w fioletowym kapturku. Napada go wilk i woła:- Zjem cię, Czerwony Kapturku!A Czerwony Kapturek w fioletowym kapturku odpowiada wilkowi:- Wilku, nie zjesz mnie, bo ja nie jestem Czerwony Kapturek, tylko ja jestem Fioletowy Kapturek!A wilk na to:- Wszystko jedno! Od dwóch tygodni nie miałem nic w pysku! A więc zjem cię, Fioletowy Kapturku!I zjadł wilk Czerwonego Kapturka w fioletowym kapturku...Jaki z tego morał?Żaden kapturek nie daje stuprocentowego zabezpieczenia!
***
Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.- Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.- A gdzie pan pracuje?- Na uniwersytecie.- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:- Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka.Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, więc liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą:- Zmień granicę całkowania...
***
Młoda para przybywa do hotelu na noc poślubną.- Proszę o najlepszy pokój na całą noc! - zarządza pan młody.Recepcjonista podając klucz mruga do dziewczyny:- No maleńka, musisz mu się podobać! On tu zwykle wynajmował pokoje tylko na dwie godziny...

środa, listopada 10, 2004

Humor z życia wziety:)

Spotyka się czołg z maluchem. czołg mówi do malucha:-ej maluch czemu masz silnik w dupie??na to maluch-lepiej mieć silnki w dupie niż fiuta na czole!!!

***
Na lekcji geometrii dzieci uczą się rysować koła. Jasio podchodzi do tablicy i niewprawnie rysuje niezbyt udane, jajowate kółko. Nauczycielka:- Oj, Jasiu, chyba wyszło ci jajko...Jasiu patrzy na nogawkę swoich spodenek i pyta:- Gdzie?

***
Jadą dwie blondynki od miejscowości Cipa. Widzą ludzi na czarno ubranych.Nagle jedna mówi do drugiej:- Pogrzeb w cipie.Na co druga: - Sama sobie pogrzeb!!!

***
- Z czego zyjecie? - pyta policjant jakiegos podejrzanego typka.- Z zakladow!- Co to znaczy "z zakladow"?- Normalnie. Zakladam się z kims i wygrywam.- Zawsze?- Zawsze!- No to zalozmy się. Chcialbym się przekonac, czy mowicie prawde. - Moge się zalozyc, ze mam na dupie swastyke.- Nie wierze - stwierdza policjant.- Zalozmy się o dyche!- W porzadku.Poszli do jakiegos kata. Mezczyzna sciagnal spodnie, wypial tylek, a policjant nachylil się nad nim i uwaznie go oglada. Wreszcie z triumfem wola.- Wygralem! Nie masz zadnej swastyki! Nalezy mi się dycha!Mezczyzna placi, a policjant zadowolony zauwaza:- No i co się tak chwaliliscie, ze wygrywacie kazdy zaklad?- Bo wygralem!- Jak to?- Widzi pan wladza tych pieciu kolesiow po drugiej stronie ulicy? - Widze!- Wlasnie się z nimi zalozylem o trzysta tysiecy, ze mi pan wladza do dupy zajrzy...